Świat widziany moim okiem

piątek, 15 listopada 2013

Spotkanie na szczycie, czyli jak zrobić coś z niczego.

Tym razem krótki post pseudokucharski. Przygotowanie poniższych specjałów zajęło aż 1,5 godz, gdyż w między czasie trzeba było zająć się Małą. Jednak nie czas tu gra główną rolę a cena, gdyż na zakup potrzebnych artykułów wydano ok. 20 zł (na 8 osób)

Kolorowa sałatka

Składniki:
-1/2 opakowania mix sałat z rukolą
-3 pomidory
-1/3 zielonego ogórka
- 30 dkg żółtego sera
- 2 łyż oliwy
- sól, pieprz


Sałatka z tortellini

Składniki:
-1/2 opakowania tortellini z mięsem
-3 pomidory
-1/3 zielonego ogórka
-20 dkg szynki konserwowej
-3 łyż śmietany
-pęczek koperku
-sól, pieprz








Pomidory z mozzarellą


Składniki:
-2 pomidory
-ser mozzarella
-saszetka sosu z ziołami
-2 łyż oliwy
-2 liście sałaty do dekoracji





Zdrowy półmisek

Składniki:
-2 pomidory
-1/3 zielonego ogórka
-cebula
-sól, pieprz
-2 liście sałaty do dekoracji


środa, 13 listopada 2013

odzośkowienie

Wczorajszy dzień miło spędziłam "na mieście" z Moimi Kochanymi. Może i wyrodna ze mnie matka ale od czasu do czasu trzeba odpocząć oraz zadbać o własne samopoczucie i rozwój. To przecież też odbija się na dziecku, bo jak mama najedzona (oj pyszny był ten naleśniczek) i wypoczęta to i Zośka szczęśliwsza. A tatuś na wysokości zadania stanął, więc mamusia może takie wypady mieć częściej. :)


wtorek, 5 listopada 2013

Cmentarz Starofarny w Bydgoszczy

Listopad większości z nas kojarzy się z nawiedzaniem grobów najbliższych. Chcąc zachować klimat przedstawiam kilka fotografii z Cmentarza Starofarnego, czyli najstarszego katolickiego cmentarza w Bydgoszczy.

czwartek, 31 października 2013

Chrzest Święty



Dziś kilka słów o sakramencie Chrztu Św. Jakoś tak się dziwnie złożyło, że nigdy nie byłam na Chrzcie. No może za wyjątkiem swojego i rodzeństwa, ale nic z tego nie pamiętam. Tak więc w końcu miałam okazję wziąć udział w tej liturgii i to jako ktoś ważny – matka. A więc do rzeczy. 





środa, 16 października 2013

Bo Zośka ewoluowała z noworodka na niemowlaka...



Z racji mojej małej "rocznicy", a w sumie to "miesięcznicy" mama pozwoliła mi siąść do komputera i samej napisać ten wpis, który i tak o mnie miał być. A przecież nikt nie wie tyle o mnie co ja sama. Zapraszam więc do czytania. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.

poniedziałek, 30 września 2013

2 tygodnie macierzyństwa








Dziś mijają 2 tygodnie odkąd jestem matką (i tu przypomina mi się młody Stuhr i jego eM jak Matka).













piątek, 20 września 2013

Nasz (nie) maleńki cud

Po lekkim dojściu do siebie mogę przedstawić światu moje, a w sumie to moje i męża, największe jak do tej pory życiowe osiągnięcie... oto Zosia.


Dane:
Data urodzenia: 16.09.2013 r. o godz. 8:55.
Waga: 4200 g.
Długość ciała: 61 cm.
Punktów: 9 (-1 za barwę skóry).
No i główka pełna ciemnych włosków :)

Największe dziecko na oddziale i zarazem najspokojniejsze na sali. Pozostałe mamusie zazdrościły. Ale po szpitalnym odpoczynku, już dziś w nocy w domku, troszkę pokrzyczała sobie nie dając spać rodzicom :)

Jeśli chodzi o pobyt w szpitalu to najgorsze były te dni oczekiwania na patologi ciąży. Tak sobie tam tylko leżałam od piątku pilnując diety, robiąc pomiary cukrów i się w sumie nudząc. Rano w poniedziałek założyli mi welflonik, cewnik i zaprowadzili na salę operacyjną. Najbardziej bałam się znieczulenia, bo w kręgosłup a wiadomo jakie mogą być skutki. No ale na szczęście anestezjolodzy okazali się bardzo kompetentni i życzliwi. O wszystkim co się działo opowiadali. Poczułam tylko ukłucie a potem takie zimno. Małą wydobyto dosyć szybko, dłużej trwało zszywanie. Zawieziono mnie na salę pooperacyjną i tam zaczęła się lekka męka, bo musiałam 6 godz na wznak leżeć. Od pasa w dół nie czułam nic. A jak zaczęło schodzić znieczulenie to takie drgawki mnie ogarnęły, że aż zębami zgrzytałam. Ale już wieczorem kazano mi siedzieć. Brzuch rwał ale trzeba było, bo im szybciej tym lepiej. A następnego dnia z rana, z braku miejsc, musiałam się podnieść i zmienić salę pobytu. Oj to dopiero bolało. No ale mała była już ze mną non stop i to była mobilizacja, żeby się rozruszać. Teraz już jest o niebo lepiej, choć pewnie do pełnej aktywności (i chodzenia po górach) jeszcze mi daleko.

czwartek, 5 września 2013

W oczekiwaniu



Ciągle czekam na cud...
Już niedługo :)
Równe 10 dni, no może 11, bo się lekarzom nie będzie chciało przeprowadzać cc w niedzielę. A na pewno będzie cc, bo ułożenie miednicowe.
No chyba, żeby się coś tam działo to może wcześniej.
Ale nic na to nie wskazuje.
Cierpliwości powoli już brakuje.
Ile można? Ten ostatni miesiąc to trwa chyba z 2 lata :)
A mała tak się rozpycha, że masakra.
Zwłaszcza po podróżach do szpitala, które jak na razie są co 2 dni (ktg). I chociaż nic się nie dzieje to mam w zaleceniach od diabetologa takie badanko. Sensu w tak częstym wykonywaniu go nie widzę no ale jak każą to się ładnie stawiam. Chcą po prostu na koniec człowieka wymęczyć.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Światowy Dzień Fotografii

19 sierpień - Światowy Dzień Fotografii. Z tej oto okazji pochwalę się kilkoma zdjęciami, z którymi to jestem najbardziej związana. Zdjęć mam tysiące, ale te według mnie są the best. Miłego oglądania.


piątek, 2 sierpnia 2013

Cukrowy detoks




Genetyce się nie wywinę. Rodzice mają cukrzycę typu 2. Mam i ja. Trudno, stało się. Na razie tylko ciążową.